Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 października 2016

37. Maskotki

Zaraz po koronkach najbardziej lubię robić maskotki. Uwielbiam ten błysk radości w oku dziecka, gdy dostaje swojego wymarzonego pluszaka! Często jest tak, że szukamy w sklepie konkretnej przytulanki i niestety, zazwyczaj wychodzimy zawiedzeni, bo albo jakość jest fatalna albo cena powalająca. I wtedy z pomocą przychodzi Internet! Jak już wzór zostanie zatwierdzony, następuję kilka godzin intensywnego szydełkowania i gotowe, można tulić nowego przyjaciela.

Pierwszą z maskotek Klara dojrzała, gdy zaglądała mi przez ramię, żeby sprawdzić, co oglądam. "Mama, zlób mi, ploszę!" Jako, że sama w lalayla'ch jestem zakochana od dawna, wzięłam się do roboty. Wzór nie jest oryginalny, pochodzi ze strony Lityfa. Jest co prawda po angielsku, ale dla kogoś, kto już robił amigurumi nie będzie to problemem.




Druga to moje największe szydełkowe wyzwanie, nigdy nie robiłam niczego tak skomplikowanego. Dałam jednak radę, a satysfakcja po skończeniu była ogromna! 

 Wzór pochodzi z książki "Amigurumi parents and baby animals".

czwartek, 4 lutego 2016

34. Sówki.

Sówki powstały na przełamanie poświątecznej niemocy twórczej, która dopadła mnie w styczniu. Grudzień był dość intensywny (na tyle, że od szydełka dostawałam skurczy w ręce :)), za to styczeń wręcz przeciwnie, nie powstało prawie nic oprócz tych maluszków.


Pora zaplanować wielkanocne robótki... :)
 

środa, 11 listopada 2015

32. Mieszkańcy wioski Św. Mikołaja.

Ostatni tydzień minął mi na wykańczaniu zabawek - przyjemnie się je robi, ale chowanie nitek to męczarnia :) Spięłam się jednak i maskotki czekają na nowych właścicieli. Pierwszy Renifer Swen, który do prawdziwego Swena z Krainy Lodu w ogóle nie jest podobny, ale jest reniferem i dziewczynkom to wystarczyło, by go tak ochrzcić



Następny był Mikołaj, wiele elementów (i przy każdym do schowania nitki!) ale też dużo radości przy samym tworzeniu
Siedzi i czeka na prace :)



 W kolejce na sesje zdjęciową czekają jeszcze inne słodziaki z wioski Świętego Mikołaja. Maskotki są wg wzory Ilarii Caliri z książki 'Amigurumi Winter Wonderland'.

piątek, 30 października 2015

poniedziałek, 24 lutego 2014

21. Konie.

Kiedyś pokazywałam już na blogu tułów konia, którego robiłam dla córki. Koń doczekał się wykończenia i został powitany z głośnym krzykiem radości. Zaraz potem rozległ się ryk. Jak to, mama zrobiła jedną zabawkę dla dwójki dzieci? Okropieństwo! Cóż było robić, trzeba szydełkować drugiego. Tak też powstał brat bliźniak dla niepocieszonej siostry bliźniaczki.





Konie pozowały na plastikowym stoliku do rysowania, który okazał się świetnym tłem, muszę sprawdzić, czy krzesełka też się nadają.

Biały koń, w wyniku gwałtownych emocji stracił oko, co widać na ostatnim zdjęciu. Wygląda jakby jedno miał lekko przymrużone. Córki różnicy nie zauważyły, nadal się bawią w jazdę koniem po mamie. 'Tup, tup, mama!' i muszę grzecznie rękę/nogę/brzuch/plecy/głowę udostępnić, wszak koń musi mieć dobry i duży wybieg ;)

środa, 4 września 2013

18. Amigurumi.

Znalazłam wzory tych uroczych zabawek i zakochałam się. Przeszukałam Internet w poszukiwaniu najlepszej włóczki, szydełka, oczu i innych tym podobnych rzeczy i... postawiłam na to, co było w szafie ;) W ten oto sposób powstały dwa żółwie:



Mój aparat odmówił współpracy, gdy prosiłam go o ładne zdjęcia białej włóczki w słońcu... Trudno.
Jeden żółw stracił oczy przy bardzo entuzjastycznym poznawaniu się z Dziewczynkami. I teraz jest trochę ślepy, co jednak nie przeszkadza Małym w zabawie nim. Kolejne zabawki się szydełkują, tym razem będą to większe misie, równie urocze ;)

poniedziałek, 2 września 2013

17. Małe podsumowanie.

Zachciało mi się podszkolić w szydełkowaniu, więc wzięłam udział w tygodniu elementarno-tutorialowym w Szkole Szydełkowania. Było super! No i faktycznie nauczyłam się kilku nowych rzeczy.


Dzień pierwszy - granny square:


Czyli coś, co robiłam po raz pierwszy i bardzo mi się spodobało. Marzy mi się pastelowa narzuta (a raczej dwie) dla Małych Człowieczków na łóżeczka... I na razie chyba tylko w marzeniach zostanie, bo zanim bym je zrobiła, to zdążyłyby urosnąć ;) Wzór prosty i szybki, zdjęcia tradycyjnie nie oddają koloru, no ale trudno.

Dzień drugi - małe kwiatki z pikotkami.

bez blokowania
i zblokowane
Z tymi elementami było już więcej roboty, bo trzeba było zrobić sztuk 4. I połączyć. I dla chętnych jeszcze środek do zrobienia. Wyszło elegancko, czarna nitka ze srebrną idealnie tu pasuje. Cała taka serweta pewnie wyglądałaby ślicznie, podrzucę wzór i nici Babci, kilka dni i będzie gotowa ;)

Dzień trzeci - gwiazdko-podkładka:

Następna robótka z metaliczną nitką, paluchy bolały, bo jest dość sztywna, ale warto było! Wyszła gwiazdkowo-choinkowa, takie też jest jej przeznaczenie. Zawiśnie pewnie w pokoju dziewczynek, bo nie zawieszę im bombek, a takie miękkie ozdoby będą mogły dowolnie ściągać i wieszać.

Dzień czwarty - pierwsze leżące słupki.


Kolejna rzecz, którą na kursie w Szkole Szydełkowania robiłam pierwszy raz, leżące słupki pęczkowe. Po świetnym tutorialu nie miałam z nimi żadnego problemu, wszystko wyjaśnione krok po kroku a do tego doskonale obrazujące zdjęcia. Element jest malutki, robiony na szydełku 0,75.

Dzień piąty - finisz!




Elementy, które przydadzą się podczas szydełkowania szortów, które można obejrzeć tutaj. Drugi element podoba mi się bardziej, jest różnorodny i szybciej się go robi. Szydełkowane także na szydełku 0,75, więc są to prawdziwe maluszki.

Jestem dumna, że udało mi się ukończyć i zaliczyć poziom ;) Świetna zabawa, mam nadzieję, ze będzie takich więcej. 

piątek, 26 kwietnia 2013

14. Pieluszki.

Tematem pieluszek wielorazowych zainteresowałam się już w ciąży, oglądałam, czytałam, które są najlepsze i jaki zestaw wybrać na początek. I wtedy okazało się że będą bliźniaczki, więc z moich planów nic nie zostało. Jednak teraz, gdy dziewczynki niedługo skończą rok pomyślałam, że może warto spróbować. Nie chciałam kupować, jakby się nie sprawdziły to wyrzuciłabym pieniądze w błoto. Na szczęście w domu miałam 6 metrów polaru w dwóch kolorach, dużo materiałów odziedziczonych po zakładzie krawieckim cioci, stare ręczniki na wkłady i 5 metrów tetry. I zabrałam się do pracy. Postawiłam na kieszonki i formowanki z otulaczami. Uszyłam już może z 6, nie wszystkie nadawały się do pokazania, metodą prób i błędów doszłam do wprawy i wreszcie mogę się pochwalić:
I moja pierwsza dziurka na guzik!
Przez kilka dni nie miałam Internetu, więc namiętnie oglądałam seriale, w między czasie dłubiąc szydełkiem. Wyszedł mi taki motyl:
Mam zamiar go naszyć na ten materiał i powiesić na ścianie, do kolekcji dodam kilka motylków robionych inną techniką, mam nadzieję, że zapału starczy. A teraz pora wrócić do krzyżyków, mam dwa zaległe obrazki z SAL-u Lizzie Kate a tu już prawie maj...

czwartek, 10 stycznia 2013

6. Chłodny czwartek.

Oglądając u kogoś na blogu poduszeczki na igły pomyślałam, że fajnie by było zrobić taką dla siebie, pokończyłam stare projekty więc pora zabrać się za coś nowego. Wpisałam sobie w google odpowiednie hasło żeby się poinspirować a tam...
TE poduszki. Pomysł niby stary, poduszki w koronkowych gatkach, ale w takiej formie jeszcze nie widziałam. No i teraz muszę takie sobie zrobić, nie ma bata. Cała ta chłodna kolorystka mnie zachwyciła, szkoda tylko, że mam zielony pokój i nie bardzo będą pasowały.
Jeżeli ktoś wie, z jakiej strony/bloga pochodzi to zdjęcie to proszę, niech napisze. Z rozpędu je zapisałam a zapomniałam, gdzie znalazłam ;)